Ten artykuł nie będzie zdrowotną radą ani morałem w stylu: dzięki saunie uleczyłam własne kolana. Nie będzie to też nic związanego z polecaniem saun, ale będzie to rozważanie o moralnej kwestii związanej z chodzeniem do sauny.  Otóż mam 40 lat i jestem kobietą mocno wierzącą - jestem katoliczką. Od pewnego czasu chodziłam z koleżanką do sauny miejskiej i na początku było bardzo fajnie i ciekawie. Po wyjściu z sauny czułam się jak nowo narodzona. Postanowiłyśmy, że od aktualnie będziemy regularnie chodziły na saunę, gdyż niedaleko naszego osiedla, powstał kompleks w którym są 2 sauny fińskie. Moim zdaniem takie pomieszczenia powinny być oddzielone i podzielone na płeć, tożsamo jak jest z szatniami. Ciut razi a trochę peszy mnie fakt, że jestem półnaga, a obcy mężczyźni gapią się na mnie. Wszak na saunie coś może odstawać, gdzieś mogę za wysoko podnieść nogę i co wówczas? Ponadto jestem też człowiekiem, więc jestem podatna na ludzkie pokusy. Na saunę przychodzą młodzi mężczyźni, którzy są atrakcyjni. Oni także w bardzo wielu sytuacjach się obnażają i nie dbają o to czy ktoś na nich patrzy czy nie. Dlatego trochę się tego boję i uważam, że zmiany są konieczne.