Jako dziecko (miałem wówczas może z 9 albo 10 lat) jeździłem w pewnych przypadkach z tatą w krótkie, w ogromnej liczbie przypadków regionalne trasy. Mój ojciec był kierowca, a mam pielęgniarką, więc gdy dyżur w szpitalu uniemożliwiał jej opiekę nade mną w dni wolne od szkoły, wsiadałem z ojcem do autobusu i jeździłem, marzyłem, uczyłem się fachu. Po szkole wiedziałem, że będę też kierowcą. Początki były słabe, zatrudniłem się w tej samej firmie, co mój tata. Jednakże już po kilku miesiącach wiedziałem, ze chcę mieć swój własny przedsiębiorstwo - wynajem autokarów. Katowice był mi bardzo dobrze znany, miałem pojęcie o lokalnym rynku, zatem prędko opracowałem biznesplan i zaraziłem entuzjazmem ojca. Razem stworzyliśmy rodzinną spółkę oferująca specjalistyczne usługi doświadczonych kierowców i najwyższej klasy wynajem autokarów. Gdańsk był już nasz. Szybko zdobyliśmy sobie pierwszych stałych kontrahentów, cześć zleceniodawców przeszła do nas od poprzedniego przewoźnika i w ten sposób zbudowaliśmy swoją bazę kontaktów biznesowych. Na dzień obecny już wiem, że gdyby nie to przedsięwzięcie i nasz wynajem autokarów, Poznań nie kojarzyłby mi się aż tak dobrze i pewnie wyjechałbym za granicę w poszukiwaniu większych i bardziej stabilnych wypłat.